24 listopada 2006r. odbyły się w Lublinie, jedyne w Polsce, warsztaty muzyczne w klasie harmonijki ustnej, które poprowadził wirtuoz tego instrumentu Jean - Jacques Milteau z Paryża. Pojechałem tam jako jedyny przedstawiciel Jaworzna i wierzcie mi... było to wielkie przeżycie. Poznałem wspaniałego człowieka i znakomitego muzyka dla którego muzyka stanowi sedno życia - jest dla niego DROGĄ, którą można kroczyć pewnie i z uśmiechem na ustach - niosąc innym ludziom radość i szczęście. MUZYKA J. J. Milteau jest pełna różnorodności i bogactwa kultur - muzyk nie zasklepia się tylko w jednym gatunku - ciągle szuka nowych brzmień - choć oczywiście głównym tematem w jego twórczości bez wątpienia jest BLUES!
Pozwolę sobie tu przybliżyć sylwetkę J. J. Milteau, cytując zaproszenie na warsztaty jakie otrzymałem z lubelskiego HADESU, od właścicieli Państwa Elżbiety i Lecha Cwalinów, którzy byli współinicjatorami i współorganizatorami (tu wielkie ukłony dla Barta Łęczyckiego:) warsztatów i koncertu Mistrza. A oto krótka notatka o muzyku: Jean - Jacques Milteau jest nie tylko aktywnym muzykiem, ale i kompozytorem. Na
swoim koncie ma już 11 płyt nagranych zarówno w wydaniu instrumentalnym, jak
i z towarzyszeniem wokalistów, m.in. czarnoskórej Demi Evans. Podczas
licznych pobytów w USA dokonał wielu nagrań z amerykańskimi sławami
muzycznymi z Memphis, m.in. BB. King. Wśród wydarzeń artystycznych w jego
wykonaniu należy odnotować jego koncert zorganizowany w hołdzie dla Ray'a
Charles'a Jest nieocenionym instrumentalistą największych sław piosenki
francuskiej, takich jak Yves Montand, Jean - Jacques Goldman czy Charles
Aznavour. W 1993r. jego album "Explorer" został nagrodzony Victorem muzyki
francuskiej za najlepszą płytę instrumentalną roku. Dziesięć lat później
podobne wyróżnienie nagrodziło album "Memphis".
Jak już wcześniej wspomniałem na warsztaty przeznaczony został jeden dzień - w sumie cztery pełne godziny nauki u Mistrza. Równolegle odbywały się warsztaty gitarowe z wieloletnim przyjacielem oraz muzykiem zespołu Jean - Jeacquesa Milteau - wspaniałym gitarzystą Manu Galvinem. W drugim dniu odwiedzin Mistrza w Polsce został zaplanowany koncert w filharmonii lubelskiej ale o tym w dalszej części tekstu:)
W warsztatach w klasie harmonijki ustnej wzięło udział 15 "studentów" z całego kraju - o bardzo zróżnicowanym poziomie opanowania instrumentu - ale wszyscy mieli to co jest właśnie najważniejsze: miłość do harmonijki! Niesamowite było to że Mistrz nie podzielił nas na stopnie i grupy zaawansowania - cała "nauka" (jaka nauka? - toż to czysta przyjemność była:) odbywała się wspólnie... niesamowite doświadczenie! Miałem tu coś napisać od siebie ale nie pozostaje mi nic innego jak przytoczyć tu refleksje Sławka Nowodworskiego, które spisał zaraz po zakończeniu warsztatów:
RADOŚĆ GRANIA
Te dwa słowa streszczają filozofie muzyczna (i pewnie życiową) Jean Jacquesa
Milteau. Chciałbym podzielić się na gorąco wrażeniami po warsztatach,
póki nie porwie mnie prąd codziennych zajęć. J. J. to przemiły i skromny
człowiek ("Nie znam się zbyt dobrze na akordach i skalach", "Nie uważam się
za profesjonalnego muzyka, miałem po prostu szczęście do grania ze
znakomitymi muzykami").
Wydaje się, że w ciągu 4 godzin nie można wiele
przekazać grupie 15 osób o zróżnicowanym poziomie zaawansowania. Gdy
wróciłem do domu i żona mnie zapytała, czego się nauczyłem, moja pierwsza
odpowiedz była: "Jakichś konkretnych rzeczy się nie nauczyłem, za mało było na
to czasu i zbyt duża grupa, raczej przekazał nam swoją filozofię
grania...". A ona na to: "To wydaliśmy stówę na to, żebyś się filozofii
uczył?!" :-). Po zastanowieniu muszę przyznać, że jednak dużo się
nauczyłem. Postaram się to streścić w punktach (zanim zapomnę :-). Wiele z
tych rzeczy może się wydać banalnymi, ale właśnie często zapominamy o
najprostszych rzeczach, które są podstawą.
A więc, tako rzecze Monsieur
Milteau:
1. To, co wam powiem, to moja recepta, moje doświadczenie, ale
wcale to nie znaczy, że jest to jedyna słuszna droga. Każdy powinien
znaleźć swój indywidualny styl, nawet sposób trzymania harmonijki jest
sprawą indywidualną i każdy sposób jest dobry, jeśli prowadzi do
dobrych rezultatów.
2. W muzyce bardzo ważny jest RYTM, to fundament, na
którym budujemy melodie.- Sporo czasu spędziliśmy na wspólnym ćwiczeniu rytmicznego grania, np. cztery osoby grały prosty podkład, a piąta grała
solo, i tak na zmianę.
3. W związku z powyższym, nawet jak gramy solo, trzeba
pamiętać o rytmie i słuchać innych muzyków!
4. Uczymy się więcej i więcej
technik, efektów, trików - to cenne narzędzia, z których jednak trzeba
korzystać rozważnie, umieć wybierać. Jak ktoś powiedział, dobrego muzyka nie
poznaje się po tym, co zagrał, tylko po tym, czego NIE zagrał :-)
5.
Dlatego na stare lata J. J. 'owi "znudziło się" granie szybkich kawałków pełnych
fajerwerków, woli proste melodie.
6. Granie prostych melodii, utrzymanie się
w wolnym rytmie, często jest bardzo trudne.
7. Harmonijka nie powinna być
pępkiem świata muzycznego. Dlatego J. J. nagrywa ostatnio płyty z wokalistkami i
wokalistami - akompaniować na harmonijce, nie wypełniać harmonijką całej
przestrzeni (jak np. Sugar Blue - moja uwaga).
8. Na koncercie
harmonijkarza publiczność na początku jest zaskoczona, że taki mały
instrument ma takie możliwości, ale po 15 minutach traci zainteresowanie,
jeśli muzyk nie zaproponuje czegoś więcej :-). Dlatego w graniu trzeba
pamiętać o stosowaniu kontrastów, budowaniu napięcia, "malowaniu obrazów",
"opowiadaniu historii".
9. Z życia muzyka zawodowego: granie to 5% życia,
pozostałe 95% to sprawy organizacyjne, marketing, załatwianie koncertów,
itd.
10. J. J. gra na harmonijce od 15 roku życia, do studia pierwszy
raz wszedł, jak miał 20 lat. Wtedy wciąż był na etapie uczenia się,
gdy odsłuchiwał swych nagrań i słuchał uwag innych.
To na razie tyle.
Jak mówiłem, niektóre z tych "złotych myśli" mogą się wydawać banalne, ale na
własnym przykładzie mogę stwierdzić, że pewne frustracje i trudności związane
z nauką gry na harmonijce wynikają z tego, że zapominam o tych podstawowych
rzeczach.
Aha! Zapomniałem o podstawowym przykazaniu, nr zero:
Granie ma
Ci sprawiać przyjemność! :-)
Pozdrawiam harmonijnie!
Sławek
Nowodworski
Tyle (i aż tyle!) Sławek, któremu z całego serca dziękuję za to, że zachował zimną krew i przytomność umysłu i pomimo zmęczenia po całym dniu, był wstanie spisać dla nas te cenne wskazówki Pana Milteau! Sławkowi należą się również kolejne, wielkie podziękowania - gdyż pełnił rolę podwójną w czasie warsztatów:) - był uczniem lecz równocześnie tłumaczył dla nas z języka angielskiego wykłady Mistrza. WIELKIE DZIĘKI Sławku!
Po całym dniu w gościnnych murach HADESU (gdzie zostaliśmy bardzo dobrze nakarmieni w czasie przerwy w zajęciach:) - dzięki serdeczne dla organizatorów!!!), po zajęciach, które zakończyły się około godziny 17 - tej udaliśmy się na mały odpoczynek do hotelu by pełni sił i entuzjazmu udać się na wieczorne zwiedzanie przepięknego Lublina i pilnując czasu by nie przegapić godz. 19 - tej, dotarliśmy całą paczka harmonijkarzy do lubelskiego Grolsh Pubu! To miejsce specjalne dla bluesmanów w Lublinie. To właśnie w tym pubie odbywają się warsztaty, koncerty i spotkania lubelskich bluesmanów. Tam w przemiłej atmosferze, pod opieka Barta Łęczyckiego, który pełnił honory gospodarza domu:), dopełniliśmy dnia grając, wymieniając uwagi i degustując wspaniałe piwo z wielką pianą! Treściwy dzień w Lublinie dobiegł szczęśliwego końca:)
Po treściwym dniu poprzednim, następny przeznaczyliśmy na regeneracje organizmów przed czekającym nas wspaniałym wydarzeniem - koncertem J. J. Milteau i M. Galvina Filharmonii Lubelskiej o godz. 17 - tej!
Te wydarzenia, które nastąpiły później pamiętam już tylko jak przez mgłę - nigdy nie podejrzewałem. że zdenerwowanie i podniecenie tak mogą wpłynąć na człowieka - dowiedzieliśmy się, że będziemy (uczestnicy warsztatów) wykonywać jeden utwór ("Blue Hop" z płyty J. J. Milteau "Routes" 1995r.) razem z Mistrzem... i jak widać na zdjęciach:) i nakręconych filmach:) - zagraliśmy, nawet można powiedzieć, że wyszło! Tylu fantastycznych i zgoła dziwnych:) uczuć już dawno nie doświadczałem! Mam nadzieję, że jeszcze kiedyś uda mi się być i uczyć się w tak wspaniałym towarzystwie! Dziękuję wszystkim kolegom harmonijkarzom i gitarzystom biorącym udział w warsztatach za tak niepowtarzalną atmosferę. Warto było!!!
Specjalne podziękowania dla Jacka Szuli, świetnego harmonijkarza z zespołu Patchwork, który bezpiecznie dowiózł nas swoim samochodem do Lublina i z powrotem! Dzięki wielkie dla Michała Gowika, równie znakomitego muzyka i współtowarzysza podróży.
Warsztaty to wspaniałe miejsce do wymiany poglądów, poznania wspaniałych ludzi... Myślę, że wszyscy uczestnicy lubelskich warsztatów nigdy tego spotkania nie zapomną! W zasadzie to w rozmowach po warsztatach padało tylko jedno pytanie: Kiedy następne? Miejmy nadzieję, że już niedługo:) A w naszej Galerii zobaczcie więcej zdjęć z tego wydarzenia.
Harmonijki górą:)
|