|
|
Gościmy |
|
Odwiedza nas 18 gości |
|
Hot news |
|
|
|
|
Zamów biuletyn |
|
Zapisz się aby otrzymywać zawsze najświeższe informacje i zaproszenia na ważne wydarzenia i koncerty...
|
|
|
Spotkałem się z Claptonem... |
|
|
|
|
Redaktor: Administrator
|
|
Niedawno
ukazała się książka - autobiografia Erica Claptona, człowieka, który
wywarł niemniejsze piętno na muzyce rozrywkowej, niż Beatlesi,
czy Rolling Stonsi. Książka stała się przyczynkiem do tematu spotkania
Macieja Szczawińskiego z czytelnikami w audytorium biblioteki, 28 maja.
O spotkaniu pisze dla Was Asia Perończyk.
Legenda za życia?
Z
pewnością tak, jeśli dodamy do tego stwierdzenia nazwisko znane
prawdopodobnie większości mieszkańców kuli ziemskiej- mowa o Ericu
Claptonie. Właśnie życie tego niesamowitego gitarzysty było przedmiotem
rozważań swojego wielkiego fana, Macieja Szczawińskiego, podczas
Warsztatów Literackich w MBP. Te warsztaty jednak zamieniły się nieco w
luźne wykłady i wspomnienia. O Claptonie można powiedzieć dużo,
dużo przeczytać. Jednak wiedza płynąca z podręczników nie oddaje
własnych doświadczeń życiowych, o czym mogły przekonać się osoby obecne
na Warsztatach. Maciej Szczawiński opowiadał w tak intrygujący i
naturalny sposób o muzyku i jego autobiografii, że nie dało się słuchać
tego obojętnie, a szczególnie wtedy, gdy podziela się pasję
Szczawińskiego.
Nie
ma co kryć - Eric Clapton miał już i z pewnością wypełnił co do sekundy
pięć minut swojego życia. Zresztą sam doskonale zdaje sobie sprawę,
nazywając się w nowowydanej autobiografii prosto z mostu „starym
dziadem". Ale od początku...
Eric
Clapton, jak stwierdził Maciej Szczawiński, „dzieciństwo miał dosyć
fajne". Był wychowywany w absolutnej miłości i czułości, mimo że
później dowiedział się, że przez dziadków, a nie przez rodziców. Jako
młody chłopak inspirował się tym, czym inspirowały się wszystkie
wschodzące gwiazdy w latach pięćdziesiątych i sześćdziesiątych - muzyką
amerykańską, a między innymi Elvisem Presley'em i Chuckiem Berry'm. Od
początku było wiadomo, że Clapton nie będzie „kolejnym gitarzystą", nie
będzie po prostu gitarzystą.
Zwracał na siebie ogromną uwagę i zainteresowanie. Czym? Wielką
charyzmą oraz sposobem grania na gitarze, ponieważ „robił z nią, co
chciał". Od początku także wiedział, jaki rodzaj muzyki chciał uprawiać
- bluesa, dotychczas zarezerwowanego dla czarnoskórych. Czy dla
Claptona stanowiło to przeszkodę? Oczywiście, nie. Podczas współpracy z
Johnem Mayall'em i grupą The Bluesbreakers wytworzył nowy rodzaj bluesa
- „white blues" (dosł. "biały blues"). Czasy świetności przeżywał także
podczas gry z zespołami The Yardbirds oraz Cream. Był to okres, gdy
muzycznie Clapton rósł, a prywatnie staczał się.
Zaczął
popadać w uzależnienia. Jednak był to również czas, gdy Clapton
zaprzyjaźnił się z Georgem Harrisonem - członkiem The Beatles, a
wkrótce zakochał się w jego żonie- Patti Boyd. Słynny utwór „Layla"
jest właśnie muzycznym wyznaniem miłości do Patti, która początkowo
odrzuciła Claptona. Miała przecież męża - Beatlesa. Uczucie do żony
Harrisona na szczęście nie spowodowało muzycznego załamania Claptona, a
wręcz przeciwnie - stało się jego napędem twórczym, a ten z kolei
poskutkował wieloma muzycznymi sukcesami gitarzysty. Ogromnym sukcesem
okazał się również pierwszy nieartystyczny sukces Erica Claptona...
Patti Boyd odeszła od George'a Harrisona, by związać się właśnie z nim.
Eric
Clapton miał również szansę zostać „piątym Beatlesem". Wielokrotnie był
zapraszany przez Harrisona do współpracy z grupą z Liverpoolu. Zagrał
między innymi niepowtarzalną solówkę w utworze „While my guitar gently
weeps". Niestety, sposób, w jaki John Lennon traktował Claptona, a była
to ignorancja i ironia (w stylu Lennona zresztą) spowodował, że Eric
Clapton odsunął się od Beatlesów.
Clapton
tworzył m.in. w latach siedemdziesiątych - były to lata rewolucji
obyczajowej i seksualnej. Nie trudno więc się domyślić, że słowa „Sex,
drugs and rock'n'roll" stały się jedną z jego dewiz życiowych. Mogły
również być przyczyną jego muzycznej klęski. Na szczęście i w samą porę
Clapton przestraszył się na tyle, że do dzisiaj pozostaje abstynentem,
jest również „czysty", co więcej - zrezygnował nawet z papierosów.
Inny równie co „Layla" popularny utwór Claptona- „Tears In Heaven"
został napisany pod wpływem przykrego wydarzenia w jego życiu. Była nim
tragiczna śmierć jego synka, który wypadł z 38 piętra wieżowca, gdzie
mieszkał. Po tym wydarzeniu część życia Claptona legła w gruzach, coś w
nim umarło, a muzyk pracował mechanicznie. Po pewnym czasie przestał
czerpać radość z dawania koncertów. Obecnie pomaga osobom uzależnionym
w specjalnym ośrodku, który sam założył.
Życie
Claptona na pewno jest barwne oraz pełne bardzo interesujących
historii. Równie fascynujące były opowieści snute przez Macieja
Szczawińskiego, który ze szczegółami opowiedział nam także swoje
spotkanie „oko w oko" z Claptonem, które miało miejsce po koncercie
instrumentalisty wszechczasów w katowickim Spodku w 1981 roku.
Wprawdzie stanięcie oko w oko w korytarzu hotelowym z wielce wymęczonym
artystą, który wyłonił się z pokoju usłanego butelkami po alkoholu,
krzyczącym: "No more interviews" nie było szczytem marzeń
młodego dziennikarza. ale na pewno, jak mogliśmy sie przekonac,
pozostało niemal jak urywek z filmu w pamięci Pana Macieja.
Jedną
z wielkich ciekawostek, jakich dowiedzieliśmy się, jest taka, że
niejaka pani Carla Bruni (sic!), była bardzo bliską znajomą muzyka. Ich
bliskość nie trwała jednak długo, bo Carla odeszła od niego do... Micka
Jaggera !. To były dawne czasy...
Na
koniec: niech bardzo żałują ci, którzy nie przyszli. Niestety, ale
więcej było pustych niż zajętych miejsc... Na spotkaniach w Salonie
Literackim dr. Piskora brakuje polonistów. Na tychże Warsztatach
Literackich zabrakło wielu jaworznickich muzyków.
Zdobywanie doświadczenia wiąże się przecież z ciągłą nauką. Chyba nie
wydaje im się, że o Claptonie, geniuszu, którego chyba wypada znać,
wiedzą już wszystko, co można wiedzieć? Chyba nie wydaje im się, że być
muzykiem, wystarczy umieć grać. A gdzie obycie, wiedza, błyskotliwość?
Co? Panowie gitarzyści z The Zoo, T-Rust, Aselon i tak dalej.... Nie
wstyd Wam, że nawet takim tematem się nie zainteresujecie?
|
|